NEWS
Tragiczny wypadek autokaru na Węgrzech. Adwokat kierowcy poinformował o jego stanie
Kierowca autokaru po katastrofie na Węgrzech jest w areszcie. Adwokat mówi o jego stanie
Kierowca polskiego autokaru, który uczestniczył w tragicznym wypadku na Węgrzech, przebywa obecnie w policyjnym areszcie.
Węgierski adwokat przekazał lokalnym mediom, w jakim stanie znajduje się 62-letni mężczyzna.
Właściciel firmy transportowej odniósł się natomiast do sytuacji drugiego kierowcy, który również znajdował się w autokarze.
Do katastrofy doszło podczas powrotu pielgrzymów z Medziugorie w Bośni i Hercegowinie.
Autokarem podróżowało 59 obywateli Polski.
Wypadek miał miejsce na autostradzie M3, w rejonie miejscowości Mezokeresztes.
Sprawą zajmują się węgierskie służby, a postępowanie nadal znajduje się na wczesnym etapie.
Jak przekazał w rozmowie z węgierskim dziennikiem „Blikk” adwokat Bela Beregszaszi, 62-letni kierowca autokaru jest w stanie szoku.
Prawnik mówił, że mężczyzna bardzo przeżywa skalę tragedii i fakt, że w wyniku wypadku zginęło kilkanaście osób.
Kierowca pozostaje obecnie w areszcie policyjnym.
Adwokat odniósł się również do pojawiającej się hipotezy, że 62-latek mógł zasnąć za kierownicą.
Z informacji przytaczanych przez „Blikk” wynika, że na tym etapie śledztwa nie można jeszcze przesądzać, co dokładnie doprowadziło do katastrofy.
Bela Beregszaszi podkreślał, że postępowanie dopiero się rozpoczęło, dlatego wyciąganie ostatecznych wniosków byłoby przedwczesne.
Według prawnika kluczowe będą ustalenia biegłych ekspertów.
To one mają pomóc śledczym odtworzyć przebieg zdarzenia i wskazać możliwe przyczyny wypadku.
Kierowca został w poniedziałek przesłuchany jako podejrzany o nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego, w którym zginęło wiele osób.
Z ustaleń lokalnej prokuratury wynika, że mężczyzna nie złożył jeszcze wyjaśnień.
We wtorek ma odbyć się posiedzenie aresztowe w jego sprawie.
Informacje dotyczące postępowania oraz przesłuchania kierowcy przekazał węgierski „Blikk”.
Interia próbowała potwierdzić informacje o stanie 62-latka u Tadeusza Dykasa, właściciela firmy transportowej z Jasła, która odpowiadała za przewóz pielgrzymów.
Przedstawiciel firmy zaznaczył jednak, że nie może odnieść się do słów adwokata dotyczących kierowcy.
Jak wyjaśnił, obecnie nie ma z nim kontaktu.
Tadeusz Dykas przekazał natomiast informacje dotyczące drugiego kierowcy autokaru.
Według jego relacji mężczyzna wrócił już do Polski.
Właściciel firmy powiedział Interii, że drugi kierowca jest w kraju i ma drobne obrażenia.
To odróżnia jego sytuację od 62-latka, który pozostaje do dyspozycji węgierskich organów.
W sprawie pierwszego kierowcy nadal prowadzone są czynności na Węgrzech.
Mężczyzna został przesłuchany w charakterze podejrzanego, ale według informacji lokalnej prokuratury nie złożył jeszcze wyjaśnień.
Jego sytuacja procesowa zależy teraz od decyzji węgierskich organów oraz dalszych ustaleń śledczych.
Według ustaleń dziennikarzy „Blikk” autobus najprawdopodobniej nie zjechał z drogi nagle.
Pojazd miał stopniowo zbaczać z pasa ruchu w kierunku jazdy, a następnie wpaść do rowu.
To właśnie taki przebieg zdarzenia może być jedną z podstaw hipotezy, że kierowca mógł zasnąć podczas prowadzenia pojazdu.
Na razie jest to jednak tylko jedna z wersji branych pod uwagę przez śledczych.
Dokładne przyczyny katastrofy mają zostać ustalone po analizie materiałów, oględzinach pojazdu i pracy biegłych.
Bilans wypadku jest tragiczny.
Zginęło 12 osób, a 10 kolejnych trafiło do węgierskich szpitali w bardzo ciężkim stanie.
Wszystkie ofiary śmiertelne były dorosłymi mieszkańcami województwa podkarpackiego.
Pozostałych 37 pasażerów odniosło lekkie obrażenia.
W poniedziałek wieczorem na lotnisku w Rzeszowie wylądował samolot z 21 osobami poszkodowanymi w niedzielnym wypadku.
Pacjenci trafili pod opiekę polskich specjalistów.
Węgierskie służby nadal prowadzą postępowanie, które ma wyjaśnić dokładny przebieg zdarzenia i jego przyczynę.
Śledczy będą ustalać między innymi, dlaczego autokar z polskimi pielgrzymami zjechał z drogi oraz czy mogło dojść do zaśnięcia kierowcy za kierownicą.