NEWS
Gwałtowne gradobicie uderzyło w Hautes-Pyrénées. W kilka minut zniszczone dachy, zalane domy i połamane drzewa
Mieszkańcy północnej części departamentu Hautes-Pyrénées we Francji przeżyli wyjątkowo gwałtowne załamanie pogody. W sobotę późnym popołudniem nad regionem przeszła burza gradowa, która w ciągu zaledwie kilku minut spowodowała poważne szkody w kilku miejscowościach.
Najbardziej ucierpiały okolice Andrest, Vic-en-Bigorre, d’Artagnan, Pujo, Siarrouy i Sarniguet. To właśnie tam grad uderzał z ogromną siłą, a intensywny deszcz szybko doprowadził do lokalnych podtopień. Ulice, ogrody i podjazdy znalazły się pod wodą, a w wielu miejscach krajobraz wyglądał tak, jakby nagle nadeszła zima.
Świadkowie relacjonowali, że ziemia w krótkim czasie pokryła się warstwą gradu. Białe drogi, liście zerwane z drzew, połamane gałęzie i zalane posesje stworzyły obraz, który długo pozostanie w pamięci mieszkańców.
Kilka minut wystarczyło, by powstały duże straty
Najbardziej dramatyczne w tej burzy było tempo, w jakim rozwijała się sytuacja. Niebo zaczęło ciemnieć pod koniec dnia, a chwilę później spadły pierwsze bryły gradu. Z minuty na minutę opad stawał się coraz silniejszy.
Dla mieszkańców oznaczało to walkę z czasem. Jedni próbowali zabezpieczyć samochody, inni wynosili rzeczy z garaży i piwnic, a część osób musiała natychmiast usuwać wodę przedostającą się do domów. W takich sytuacjach nie ma wiele miejsca na przygotowania. Gdy grad zaczyna niszczyć dachówki i wybijać roślinność, najważniejsze staje się bezpieczeństwo.
W wielu posesjach woda dostała się do piwnic, suteren i garaży. Tam, gdzie podłogi były już nasiąknięte po wcześniejszych opadach, straty mogły być jeszcze większe.
Strażacy interweniowali dziesiątki razy
Po przejściu burzy służby ratunkowe zostały szybko postawione w stan gotowości. Strażacy musieli reagować na liczne zgłoszenia dotyczące podtopień, uszkodzonych budynków i powalonych drzew.
Interwencje obejmowały przede wszystkim wypompowywanie wody, zabezpieczanie dróg i pomoc mieszkańcom, których domy zostały uszkodzone. W kilku przypadkach konieczne było tymczasowe przykrywanie dachów plandekami, aby ograniczyć dalsze zalewanie wnętrz.
To szczególnie ważne, bo po gradobiciu pogoda w regionie nadal pozostawała niestabilna. Kolejne opady mogły pogłębić problemy, zwłaszcza tam, gdzie dachówki zostały naruszone, a ziemia nie była już w stanie przyjmować dodatkowej wody.
Dachy i samochody najbardziej na celowniku gradu
Grad potrafi powodować ogromne zniszczenia, nawet jeśli opad trwa krótko. W Hautes-Pyrénées ucierpiało wiele dachów. Siła uderzeń uszkadzała dachówki, a tam, gdzie powstały nieszczelności, pojawiło się ryzyko przecieków.
Poszkodowani są także właściciele samochodów zaparkowanych na zewnątrz. Po gradobiciu na karoseriach mogą pojawić się liczne wgniecenia, a w bardziej skrajnych przypadkach uszkodzeniu ulegają szyby, lusterka i elementy plastikowe.
Firmy ubezpieczeniowe mogą spodziewać się dużej liczby zgłoszeń. Szkody po gradobiciu często ujawniają się dopiero po dokładnych oględzinach. Na pierwszy rzut oka widać połamane gałęzie i zalane garaże, ale dopiero później mieszkańcy odkrywają przecieki, zniszczone elewacje, uszkodzone rolety, okna dachowe czy elementy instalacji.
Rolnicy liczą straty
Najtrudniejsza sytuacja może dotyczyć rolnictwa. Gradobicie w środku sezonu potrafi w kilka minut zniszczyć pracę wielu miesięcy. Uprawy uderzane bryłami lodu są łamane, dziurawione i pozbawiane liści. Nawet jeśli roślina nie zostanie całkowicie zniszczona, może później gorzej rosnąć, chorować albo dać znacznie mniejszy plon.
Rolnicy z dotkniętych miejscowości rozpoczęli ocenę strat. Na wielu polach skala szkód może być poważna, ale pełny obraz będzie znany dopiero po dokładnym sprawdzeniu upraw. W takich sytuacjach liczy się nie tylko to, co widać od razu, ale też to, jak rośliny poradzą sobie w kolejnych dniach.
Dla gospodarstw to nie tylko problem finansowy. To także ogromny stres, bo pogodowe uderzenie przyszło nagle i nie pozostawiło czasu na reakcję.
Drzewa ogołocone z liści
Burza mocno uszkodziła również zieleń. W wielu miejscach szczególnie ucierpiały platany, których liście zostały poszarpane przez grad i silne podmuchy wiatru. Połamane gałęzie spadały na drogi, chodniki i posesje.
Mieszkańcy opisywali, że drzewa po burzy wyglądały tak, jakby przeszły przez środek zimy albo późną jesień. Zaledwie kilka minut wystarczyło, by letni krajobraz zmienił się w obraz zniszczeń.
Usuwanie gałęzi i oczyszczanie dróg zajęło służbom sporo czasu. W niektórych miejscach ruch musiał zostać ograniczony lub chwilowo wstrzymany, dopóki nie usunięto przeszkód z jezdni.