NEWS
Były lider Konfederacji prognozuje: czeka nas jedna wielka jatka polityczna
— Karol Nawrocki niewątpliwie ma charyzmę i jest odkryciem politycznym nie tylko sezonu, ale i dziesięciolecia. To jest strzał bingo, tylko czy jest on korzystny dla Jarosława Kaczyńskiego — zastanawiał się w podcaście “Bitwa o Władzę” były lider Ruchu Narodowego Robert Winnicki. Jego zdaniem w najbliższym czasie na prawicy czeka nas “jedna wielka jatka polityczna”.
— Stary lew oddaje władzę i już nie ma jednego stada — tak zbliżającą się kadencję parlamentu prognozował Winnicki. Miał na myśli prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który już definitywnie stracił pozycję dominującą na prawicy i musi dzielić się poparciem z innymi — Mateuszem Morawieckim, Sławomirem Mentzenem, Grzegorzem Braunem czy właśnie Karolem Nawrockim.
“Wielka jatka na prawicy”. Były lider Ruchu Narodowego o nadchodzących wyborach
Jego zdaniem wysokie poparcie społeczne dla prezydenta niekoniecznie oznacza jego realną siłę polityczną. — W przyszłorocznej kampanii będziemy mieli jedną wielką jatkę na prawicy. To będzie po prostu nieustanna rywalizacja, a przyszła kadencja Sejmu jawi się jako kadencja chaosu — mówił Winnicki.
Były lider Ruchu Narodowego i poseł Konfederacji zwrócił uwagę, że w obecnych prognozach nie widzi szansy na porozumienie prawicowe dla wspólnego rządu.
— Problem PiS-u jest bardzo głęboki. Nie polega tylko na tym, że Kaczyński nie chce oddać władzy, a Morawiecki chciał ją wziąć. Ważniejsza jest kwestia tożsamości PiS. Jak spojrzymy na kwestie polityki klimatycznej, kwestie migracyjne, kwestie asertywności wobec Ukrainy, to, co mówiła Konfederacja 4-5 lat temu, to jest mainstream prawicowy. Na przykład kwestia resetu konstytucyjnego, o którym mówiła Konfederacja. Teraz prezydent Karol Nawrocki nawet ma specjalną Radę Konstytucyjną — komentował gość podcastu “Bitwa o Władzę”.
Zdaniem Winnickiego partia Kaczyńskiego nie ma szansy wrócić do poziomu 25-30 proc. poparcia w sondażach, do czego dąży.
— Część polityków PiS, świadomie lub nie, buduje Konfederację. Oni chcą zabrać im elektorat — tylko że spinują takie narracje, które są bliskie konfederackim uszom, licząc na to, że część elektoratu to kupi — podsumował Winnicki.